poniedziałek, 26 listopada 2012

Prosta sałatka


Czasami mam ochotę tupnąć nogą i powiedzieć: "Do jasnej ch***ry, gdzie mnie życie prowadzisz?! :P
Chaos.
I ciągłe próby ogarnięcia rzeczywistości.

Fikasz? :P:D
 Kolejny smak mojego dzieciństwa. Obowiązkowo w lato taka sałatka musiała przynajmniej raz w tygodniu stanąć na stole. Pamietam, jak babcia ją przyrządzała. Do dzisiaj jest ona ulubioną sałatką moją i mojego taty. Zwłaszcza na kolację. Ze świeżym chlebkiem.
Co tu dużo pisać - wspomnienia zawsze smakują wspaniale...;)

Nie podaję dokładnych proporcji gdyż ilość poszczególnych składników zależy od osobistych preferencji.
Składniki:
  • pomidor
  • cebula
  • ogórek kiszony
  • jajko ugotowane na twardo
  • majonez
  • sól, pieprz
  • zielenina - szczypiorek, koperek, zielona cebulka


Czytaj dalej »

środa, 21 listopada 2012

Pudding chlebowo - jabłkowy i 50-ty wpis:)


To już 50 - ty wpis na moim blogu :) Wiem, nie ma się czym chwalić bo 50 to dopiero początek :) Ale ja osobiście cieszę się z powodu tej małej "rocznicy" :) Każdy przecież wie, że szczęście tkwi w małych rzeczach :) Wypadałoby "wygłosić" dłuższą i bardziej znaczącą mowę, ale wybaczcie - to będzie innym razem. Dziś nie mam ochoty, nie czuję weny twórczej na sklejanie odpowiednich słów ;) Wolę je przelać na papier w formie graficznej, tj. w postaci rysunku, a najlepiej - w postaci jakiegoś wypieku :)




Dla mnie szczęście tkwi nie tylko w tych małych rzeczach - także i w tych uderzających swoją prostotą :) W kubku ulubionej kawy wypitej nieśpiesznie o poranku, w promieniach zachodzącego słońca, rytmach ukochanej muzyki i wielu innych na pozór mało znaczącyh incydentach.

"Każdą minutę zanim w popiół czas nie zmieni
Każdą sekundę zapamiętać i docenić".


Taki pudding chodził już za mną od bardzo dawna. A efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Po prostu wyszedł przepyszny! Szczerze polecam :) Zrobiłam go dla mojej rodzinki ale tak mi zasmakował, że  (aż wstyd się przyznać) sama zjadłam połowę :D I raczej nie zamierzałam się już nim podzielić :P Brzmi strasznie egositycznie - wiem, ale co zrobić, kiedy tak smakowało?^^
Rewelacja :)
Jest to fantastyczny pomysł na wykorzystanie czerstwego pieczywa :) I jestem pewna, że byłby również wyśmienity z ciemnym pieczywem czy pszenną bułeczką :)


Składniki:
  • 4 kromki chleba
  • 4 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1,5 szklanki mleka
  • 1 jajko
  • 1 lyżeczka cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • 2 jabłka
  • rodzynki, orzechy
Kromki chleba pokroić w grubą kostkę i uprażyć na patelni, by otrzymać grzanki. 4 łyżeczki cukru wymieszać z łyżeczką cynamonu. Mleko, jajko, cukier waniliowy i 1 łyżeczkę cukru wymieszać ze sobą na jednolitą masę. Jabłka obrać, wydrążyć gniazda nasienne i pokroić w grubą kostkę. Na dno naczynia żaroodpornego wsypać połowę grzanek. Dodać połowę jabłek. Posypać połową cukru z cynamonem oraz rodzynkami i orzechami. Następnie ułożyć drugą warstwę grzanek, jabłek, baklii i posypać resztą cukru cynamonowego. Na końcu całość równomiernie zalewamy masą mleczno - jajeczną. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i zapiekamy około 40 - 45 minut aż całość się zetnie.

Jakaś "nieogarnięta" się dzisiaj czuję :) I jestem w bojowym nastroju by włączyć piekarnik :D



Pudding dodaję do akcji:

Czytaj dalej »

sobota, 17 listopada 2012

Domowy krem czekoladowo - orzechowy


Ludzie.
Zaskakują mnie.
Za każdym razem na nowo.
Swoją osobowością, charakterem, uporem; lecz także swoją bezczelnością chamstwem i nieokiełznaniem.
Jak czarne i białe. Noc i dzień. Plus i minus.
Jesteśmy tacy różni...

I trudno mi się nie zgodzić ze słowami Agnieszki Lisak:

" Życie ludzkie jest jak bieg po okręgu, człowiek uciekając przed samotnością chroni się w ramiona w ludzi, po czym poznając ich obłudę i zło ucieka w samotność".

Źródło: weheartit

Jeśli jesteście na diecie to ten przepis nie jest absolutnie dla Was:P
Jesli natomiast kochacie wszystko co czekoladowe i orzechowe to zapraszam do lektury :)
Krem jest dobrą alternatywą dla nutelli i co najważniejsze - domowej roboty.
Raz można przecież zapomnieć o tych nieszczęsnych kaloriach... :)

Przepis pochodzi z wycinka z bardzo starej gazety - znalazłam go w książce kucharskiej mojej babci.



Składniki:
  • 10 dag cukru pudru
  • 6 dag orzechów laskowych (dałam włoskie)
  • 10 dag czekolady (użyłam gorzkiej)
  • 7 dag masła
  • 100 ml mleka
  • kilka krople aromatu rumowego (dodałam od siebie)
Orzechy zmielić. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Masło utrzeć. Dodać cukier puder i wystudzoną czekoladę. Powoli wlewać mleko i wsypywać orzechy. Masa powinna mieć konsystencję musu. Przełożyć ją do słoiczka i przechowywać w chłodnym miejscu, najlepiej w lodówce. Nie należy się martwić, że jest zbyt rzadka - pod wpływem zimna stężeje.


Krem dodaję do akcji:


Czytaj dalej »

środa, 14 listopada 2012

Rolada dyniowa z kremem z białej czekolady i migdałami


Kot na kolanach.
Mruczy.
Muzyka wypełnia pusty wieczór.
Płomień świecy delikatnie mruga w ciemnościach.
Me, Myself And I.



Cukierniczy eksperyment :) Trochę się obawiałam efektu końcowego, ale niepotrzebnie :) Ciasto wyszło bardzo dobre :) Przepis jest kombinacją wielu receptur w internecie. Głównie jednak wzorowałam się na tej (klik), dużo jednak w niej zmieniając. Masa natomiast to już moja inwencja twórcza :)


Składniki:

Ciasto:
  • 250 g mąki
  • 3 jajka
  • 230 g cukru
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki cynamonu*
  • 1/4 łyżeczki imbiru*
  • 1/4 łyżeczki mielonych goździków*
  • 1/4 łyżeczki galki muszkatałowej*
  • 4 łyżki puree z dyni
* można w zamian dodać około 1,5 łyżeczki przyprawy do dyni (pumpkin pie spice)

Masa:
  • 400 g serka śmietankowego
  • 100 białej czekolady
  • 100 g migdałów (dałam migdaly w czekoladzie)
Ciasto: Jajka ubić z cukrem; masa powinna podwoić swoją objętość i stać się puszysta. Dodać puree z dynii. Następnie wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą, solą i przyprawami. Ciasto wylać na wysmarowaną i wyłożoną papierem dużą blachę. Piec w temperaturze 180 stopni przez około 25 minut.
Gdy ciasto będzie jeszcze gorące wyjąć je z formy, zedrzeć papier i za pomocą ręcznika delikatnie zwinąc je w roladę. Odstawić.
Migdały sparzyć, obrać ze skórki i posiekać. Ja użyłam migdałów w czekoladzie więc je tylko posiekałam. Białą czekoladę stopić w kąpieli wodnej. Gdy trochę ostygnie, ale nadal będzie gorąca, dodawać do niej malutkimi porcjami serek. Delikatnie i dokładnie wymieszać (najlepiej za pomocą łopatki slikonowej) by nie utworzyły się grudki. Roladę delikatnie rozwinąć. 3/4 masy rozprowadzić na cieście. Posypać migdałami (trochę zostawić do dekoracji). Ciasto zwinąc ponownie w roladę (tym razem bez ręcznika). Wierzch ciasta posmarować resztą kremu i posypać pozostałymi migdałami. Wstawić na minimum 3 godziny do lodówki, by masa stężała.


Ciasto dodaję do akcji:
Czytaj dalej »

wtorek, 13 listopada 2012

Smoothie dyniowo - piernikowe


Jesienne smutki...

"Jeszcze raz mógłbym zmienić kształt
Rozpiąć skrzydła i frunąć nie zważając na strach
Jeszcze raz, przecież sposób znam
Tylko nie mam już siły
Tylko nie wiem jak".


A na smutki najlepiej coś słodkiego...
Pyszne smoothie z dynią i pierniczkami.

Składniki na 2 porcje:
  • pół banana
  • 4 łyżki puree z dyni
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka miodu
  • szklanka kefiru
  • kilka pierniczków - pokruszonych (+ trochę na wierzch)
Wszystkie składniki ze sobą zmiksować. Posypać pokruszonymi pierniczkami.
I delektować się. To już cała filozofia :P



Smoothie dodaję do akcji:


Czytaj dalej »

niedziela, 11 listopada 2012

Wyróżnienia. I pierogi z dynią, orzechami i cebulką


Dzisiaj będzie długi post, więc najpierw zapraszam na przepis :) A dla tych, którzy mają ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o mnie, klikają strzałką w dół, na koniec posta ^^.

Z racji obchodzonego dzisiaj dnia św. Marcina na wielu blogach zagości zapewne przepis na rogale marcińskie. Ja omijam tę tradycję szerokim łukiem (w końcu co za dużo to niezdrowo^^) i zapraszam Was na pierogi :) Niektórzy już pewnie kończą swoją sezonową przygodę z tym warzywem, ale ja dopiero co zaczynam :) Także przygotujcie się na to, że na blogu zagoszczą teraz dyniowe klimaty. Orzechów także nie zabraknie. Powoli zaczynam już także myśleć o świątecznych wypiekach. Tak tak - ciasto na dojrzewający piernik już leżakuje w piwnicy a ja siedzę wygodnie na kanapie z moim kochanym rudo - białym futrzakiem i wertuję książki, gazety i własne bazgroły w poszukiwaniu łakoci na świąteczny stół :)

No ale należałoby chociaż słówko wspomnieć o tych pysznych pierogach! Jak dla mnie bomba - dynia w połączeniu z cebulką i prażonymi orzechami to trio doskonałe. Musiałam się nieźle namęczyć by farsz trafił do pierogów ponieważ za często zaglądałam do patelni z łyżką ;) Zatem, jeśli macie jeszcze trochę dyni - gorąco Wam polecam te pierożki :)
A przepis znalazłam w książce kucharskiej Świata Kobiety, tom 25.


Składniki na 4 porcje

Na ciasto:
  • 40 dag mąki (ja dałam 20 dag mąki pszennej i 20 dag mąki pełnoziarnistej)
  • 1 jajko
  • spora szczypta soli
  • około 1 szklanki ciepłej wody
Na farsz:
  • 1 cebula
  • 40 dag dyni
  • 3 dag orzechów włoskich
  • sól, pieprz, cukier
  • kminek (pominęłam)
Ciasto: Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy sporą szczyptę soli i wbijamy jajko. Wlewamy niepełną szklankę ciepłej wody i zagniatamy gładkie i elastyczne ciasto.

Farsz: Cebulę drobno pokroić i przesmażyć na rumiano na maśle lub oleju. Obraną i pozbawioną miąższu dynię zetrzeć na tarce o dużych oczkach; dodać do cebuli, zamieszać i zdjąć z ognia. Orzechy uprażyć na patelni bez tłuszczu, po czym posiekać je i dodać do dyni. Farsz doprawić do smaku solą, pieprzem i cukrem (jeśli ktoś lubi można także dodać trochę kminku).

Ciasto rozwałkować, wykrawać szklanką krążki i na każdym kłaść farsz. Brzegi ciasta zlepić. Pierogi gotować w osolonej wodzie aż wypłyną na wierzch. Można polać je np. śmietaną lub zrumienioną cebulką.



A teraz pora na bardzo miłą dla mnie część. Zostałam wyróżniona przez Karmel z bloga Zapachy kuchni oraz Agatę z Jaśmina w kuchni, czyli poszukiwanie siebie przez gotowanie, które nominowały mnie do Liebster Blog. Baaarrdzooo Wam dziękuję, jest mi niezwykle miło z tego powodu :) Oczywiście chętnie przyłączam się do zabawy :)
Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, jeśli odpowiem tylko na pytania jednej osoby - wszystko należy dozować z umiarem, zatem więcej informacji o mnie będzie następnym razem, gdy nadarzy sie ku temu stosowna okazja :)

,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


Pytania Karmel:

1. Kiedy upiekłaś swoje pierwsze ciasto?

Nie pamiętam dokładnie ile wtedy miałam lat, ale na pewno było to w gimnazjum. I pamiętam, że podeszłam do tej sprawy bardzo ambitnie, ponieważ na swoje pierwsze cukiernicze rewolucje wybrałam tort czekoladowo - pomarańczowy :) Miał to być prezent dla dziadków z okazji Dnia Babci I Dziadka. Przygotowywałam go pod okiem taty, który udzielał mi w trakcie pieczenia technicznych wskazówek. I muszę nieskromnie przyznać, że mój pierwszy wypiek - i to w dodatku tort - wyszedł bez zarzutu :) Wprawdzie może estetycznie nie powalał na kolana, ale wszystkim bardzo smakował :)

2. Czy lubisz mięso?

 W zasadzie rzadko jadam mięso. Schabowy, pieczeń czy karczek mogą dla mnie nie istnieć. Za to od czasu do czasu lubię delektować się wątróbką i mielonym. Najczęściej jednak, jeśli już decyduję się na mięso, to zdecydowanie wybieram drób.

3. Czy lubisz fast - foody?

Zdecydowanie nie :) I to wcale nie z powodów kalorycznych czy zdrowotnych. Po prostu tego typu dania najzwyczajniej mi nie smakują. Wyjątkiem jest tutaj pizza, najlepiej z dużą ilością sosu pomidorowego :)

4. Wolisz kawę czy herbatę?

Trudne pytanie :) I kawę i herbatę piję w hurtowych ilościach i nie wyobrażam sobie dnia bez jednego czy drugiego trunku :) Jeśli kawa - to obowiązkowo z mlekiem i nie za mocna. Natomiast jeśli chodzi o herbatę - aktualnie jestem uzależniona od czerwonej ( notabene dorwałam ostatnio czerwoną z aromatem grejpfruta i mango - pyyyycha!).

5. Kto jest dla Ciebie kulinarnym autorytetem?

Zdecydowanie w tej kwestii Jamie Oliver nie ma sobie równych. Jest dla mnie absolutnym mistrzem.
Poza nim moim kuchenny guru jest moja babcia :) Nikt tak jak ona nie potrafi upiec tak pysznych ciasteczek, ugotować tak aromatycznego leczo czy przyrządzić tak doskonalej konfitury malinowej.

6. Ile masz książek kucharskich?

Dokładnie 6 :) I nie wiem, jak to się stało, że do tej pory nie mam w swoim zbiorze żadnej książki Jamiego (patrz punkt 5). Idą święta, więc jeśli ktoś posiada zbędny egzemplarz to chętnie przygarnę^^. Poza tym, mam całe mnóstwo czasopism kulinarnych, które namiętnie kolekcjonuję i to zazwyczaj z nich czerpię swoje inspiracje :)

7. Czy lubisz zupy?

Nie :) Za wyjątkiem tych kremowych, np. z cukinii, pomidorów czy z dyni. Zaraz pewnie rozpętam burzę z piorunami, ale nienawidzę rosołu :P

8. Pracujesz czy się jeszcze uczysz?

Pracuję :)

9. Twój ulubiony deser?

Zdecydowanie lody :) Truskawkowe i miętowe z kawałkami czekolady :)

10. Jaki wolisz smak łagodny czy pikantny?

To zależy od potrawy. Przykładowo surówki wolę raczej łagodne, natomiast mięso, zupy czy dania z warzyw preferuję mocniej doprawione.

11. Czy lubisz owoce morza?

Nie wiem, bo nie jadłam^^




Blogi, które nominuję:



Moje pytania:

1. Jaką przyprawę najczęściej stosujesz w kuchni?
2. Twój słodki sposób na rozgrzewkę.
3. Gdy za oknem pada deszcz...
4. Jakiej muzyki aktualnie słuchasz?
5. Święta pachną dla mnie...
6. Twoja ulubiona potrawa z dzieciństwa.
7. Twój ulubiony kolor lakieru do paznokci to?
8. Czy jest coś, co kolekcjonujesz?
9. Twój popisowy wypiek lub danie to?
10. Jak wyglądałaby Twoja wymarzona kuchnia?
11. Jakimi kolorami wyraziłabyś swój charakter?

Dziękuję za świetną zabawę i życzę Wszystkim udanej niedzieli :) Pozdrawiam:)



Pierogi dodaję do akcji:



Czytaj dalej »

sobota, 10 listopada 2012

Ciasto z pigwą i nutką imbiru


Zapanować nad chaosem. Jest trudno. Ciągle próbuję.
Ponoć na najważniejszych skrzyżowaniach naszego życia nie stoją żadne drogowskazy.
Ponoć w życiu nie ma przypadków.
Ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Ponoć nic dwa razy się nie zdarza...


Ciasto z pigwą i nutką imbiru to już moja ostatnia propozycja na wykorzystanie tego owocu. Następne pomysły dopiero za rok...
I nawet ze zdjęć jestem tym razem zadowolona.
A ciacho? Bez zbędnych udziwnień, proste, ucierane z odrobiną fantazji w postaci pigwy. Do herbatki z cytryną jak znalazł :)


Składniki:
  • 3 duże pigwy
  • 2 plasterki cytryny
  • 1 łyżka cukru
  • 125 g masła
  • 125 g cukru
  • 325 g mąki
  • 2 kopiaste łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 budyń waniliowy
  • 2 łyżki cukru wymieszane z łyżeczką imbiru
  • cukier puder
Pigwy obrać, przekroić na połówki lub ćwiartki i wydrążyć gniazda nasienne. Przełożyć do garnka. Dodać łyżkę cukru i plasterki cytryny. Całość zalać taką ilością wody by tylko lekko przykrywała owoce. Gotować na małym ogniu aż owoce zmiękną, ale nadal pozostaną w całości. Wyjąć z wody i ostudzić.

Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na puch. Następnie dodać po jednym jajku i nadal ubijać. Wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz budyniem. Wlać mleko. Mieszać aż do uzyskania jednolitej konsystencji. Ciasto rozsmarować równomiernie na blasze wysmarowanej tłuszczem. Wystudzone pigwy pokroić w plasterki i poukładać na cieście. Całe ciasto posypać cukrem z imbirem. Piec w temperaturze 200 stopni przez około 35 minut. Można dodatkowo posypać cukrem pudrem.


Czytaj dalej »

czwartek, 8 listopada 2012

Pigwowe pancakes


"Wiesz czasem bywa tak,
że sam naprawdę nie wiesz dokąd zmierza twój świat;
tysiące myśli, słowa ranią tak,
ty na kolanach prosisz Boga
daj mi ten znak".

Jeden Osiem L - Czasem bywa tak


Tegoroczna jesień była zdecydowanie w tonacji pigowej.
Ostatnio był kisiel pigwowy. I mus z pigwy. Gdzieś po drodze jeszcze dżem. No i ciasto też było! Pieczone pigwy też się pojawiły. Ach, i będzie jeszcze jedno ciasto, ale o tym innym razem ;)
A potem zachciało mi się pancakesów. Z pigwą właśnie.
Czasami sama się dziwię, skąd w mojej głowie rodzą się takie pomysły.
W tym roku udało mi się zrealizować (prawie) wszystkie idee na wykorzystanie tego owocu. Prawie wszystkie ponieważ zabrakło mi już arsenału :P Cóż, reszta za rok;)
Póki co zapraszam na pancakes'y (że niby jak się to pisze?:P zawsze miałam problem z odmianą tego wyrazu:P)
Przepis na placuszki pochodzi z tej strony (klik) i podaję go z moimi małymi modyfikacjami.

Skladniki na 7 placuszków:
  • 1/4 szklanki musu z pigwy (klik)
  • 3/4 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 małe jajko
  • 1/2 łyżki oleju
  • łyżeczka skórki otartej z cytryny
Mieszamy ze sobą składniki suche i mokre. Na gorącą patelnię kładziemy łyżką ciasto tworząc placuszki. Smażymy aż na wierzchu utworzą się pęcherzyki. Wówczas przewracamy na drugą stronę i jeszcze chwilę smażymy. Podajemy z ulubionymi dodatkami (u mnie jogurt naturalny i syrop dyniowy - klik)


Pancakes'y dodaję do akcji:

Czytaj dalej »

niedziela, 4 listopada 2012

Mus z pigwy i jesienne migawki



Ostatnio na wielu blogach panoszyły się musy jabłkowe i puree z dyni. Ja także sie w nie zaopatrzyłam, ale postanowiłam również zrobić mus z pigwy. Przyrządzałam go już rok temu i wykorzystałam m.in. jako farsz do naleśników czy dodatek do owsianki i jogurtu. Część zapasów trafiła do brzuszka także prosto ze słoiczka:D
A oto przepis:

Składniki:
  • pigwa w dowolnej ilości
  • cukier
  • cytryna
  • imbir
Pigwy obieramy, wydrążamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Wrzucamy do rondla i podlewamy 1/4 szklanki wody. Dorzucamy kilka plasterków cytryny. Całość gotujemy tak długo, aż pigwa się rozpadnie. Wówczas możemy dodatkowo potraktować owoce blenderem. Z tej racji, że mój sprzęt kuchenny postanowił sobie zrobić dluższe wakacje (czyt. zepsuł się) pomoglam sobie tłuczkiem do ziemniaków;) Przed miksowaniem należy jednak wyjąć cytrynę. Na końcu wszystko doprawiamy cukrem i imbirem - tutaj ilość można dostosować do własnych upodobań :) Mus można przechowywać w lodówce do tygodnia czasu lub przełożyć do słoików zapasteryzować.

Poniżej pozwoliłam sobie także dodać kilka fotografii w jesiennym klimacie:) Te zdjęcia, które nie są mojego autorstwa (czyli nie są zaznaczone napisem My simple kitchen) pochodzą ze strony Pinterest. Mam nadzieję, że Wam również się spodobają :)
I tym optymistycznym akcentem kończy się mój długi weekend.... :) A już niebawem zapraszam Was na... a niech to będzie niespodzianka :) Dodam tylko, że będzie to coś słodkiego z pigwą :)

Jesienny spacerek :) Lubię robić zdjęcia z tej perspektywy :)
Jak w raju...:)

Kasztanów w tym roku też mi nie zabrakło...:)

Kawa w jesiennych klimatach :)
Spacer do lasu i dywan z liści :)
Kto powiedział, że dynie na Halloween muszą być straszne? ;)
Mgła. Nastrój. Tajemnica.
Wpadły jabłuszka do fartuszka....:) A raczej do koszyczka :))
Ten klimat do mnie przemawia...:)
Grzechem byłoby nie skorzystać z darów własnego sadu... Domowa tarta z gruszkami :)
Włóczę się po różnych miejscach... zwłaszcza takich, które mnie urzekają :)
A wieczorem herbatka - obowiązkowo z cytryną i w ulubionym kubku (ostatnio tym "kocim") :)

Jesienią malowane... :)

Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...