wtorek, 30 kwietnia 2013

Słodka i zdrowa przekąska, czyli jak sobie dogadzam :)


Biegając dzisiaj po lesie miałam nieodparte wrażenie jakbym wpadła do świata, w którym panują wszystkie odcienie zieleni. Korony drzew mienią się już wszystkimi odcieniami tego soczystego koloru a wszędzie unosi się ten cudowny, słodki a zarazem subtelny zapach rozkwitających pąków. Wręcz uzależniający.

A po biegu tak oto sobie dogadzam :) Słodko a zarazem lekko :) Niestety, ostatnio pogoda nie przyciąga mnie do przesiadywania w kuchni. Raczej w mojej głowie kłębią się pomysły jak aktywnie wykorzystać tę piękną aurę. Zatem niech Was nie martwi moja mniejsza aktywność na blogu :)


Składniki:

  • wafle ryżowe
  • banan
  • serek z czekoladą lub naturalny
  • starta gorzka czekolada
Wafle smarujemy serkiem, na wierzch układamy plasterki bananów i posypujemy startą czekoladą :)




Na następnych parę dni opuszczam Was jednak, bowiem na majówkę wybieramy się z M do Zakopanego na pierwszy od dłuższego już czasu urlop :) Trzymajcie kciuki bym nie spadła z jakieś górki ( i aby M nie musiał mnie łapać :D). Wam również życzę udanego weekendu majowego :) Buziaczki i do usłyszenia w następnym tygodniu! :*

A poniżej mój ostatni dopalacz energetyczny podczas biegu :D


Czytaj dalej »

czwartek, 25 kwietnia 2013

Karp z grilla


Jakie to miłe, kiedy nie ma Cię chwilę czasu a ktoś o Tobie pamięta :* Dziękuję :*
Ostatnio trochę mniej było mnie widać na blogu ale sami wiecie czasami jak to bywa :)
Korzystam z pięknej pogody i szwendam się to tu to tam.
A to biegam.
To znowu rower.
Albo siedzę z M nad wodą.
I poniżej efekty tego siedzenia :P

M to zapalony wędkarz i od czasu do czasu udaje mu się złowić coś sensownego, co nadaje się do wrzucenia na patelnię, a nie tylko do wypuszczenia spowrotem do wody :P I tym oto sposobem mam ostatnio w zamrażarce zapas karpi:P Poniżej tylko dwie sztuki z prawie 10:P Tutaj zostawiam jemu pole do popisu, gdyż moje "wędkowanie" ogranicza się zazwyczaj do siedzenia na krześle, czytania gazet, grzania tyłka na słońcu i picia piwka - czyli, ujmując rzecz po ludzku - opierdalania się na całego :P No czasem rzucę okiem na te wędki czy coś się nie przyplątało:D I obrócę kiełbaski na grillu :P
A skoro już o grilli mowa to właśnie te karpie postanowiłam przyrządzić w inny niż tradycyjnie sposób. Od zawsze karpia przyrządzało się u mnie albo w galarecie, albo najzwyczajniej w świecie smażyło na patelni. A mi się zachciało czegoś nowego:) No Ameryki raczej nie odkryłam - ale moje kubki smakowe owszem :)
Do tego na sałatka na szybko z kapusty, pomidorków i tego co było akurat w lodówce i lekki i zdrowy obiadek is ready :D


Składniki:
  • kawałki karpia (dowolna ilość)
  • sok z cytryny
  • przyprawa do ryb
  • sól
Karpia skrapiamy sokiem z cytryny i nacieramy przyprawą do wyb. Następnie lekko z wierzchu solimy.
Kładziemy rybkę na folię aluminiową (skórą do dołu), podwijamy lekko jej brzegi  na kształt paczuszki i grillujemy tak długo, aż rybka zmięknie :)


No i w końcu rozpoczął się sezon na moje ukochane fiołki! :D
Ach, i kocham te słoneczne poranki :D




Czytaj dalej »

wtorek, 16 kwietnia 2013

Ekspresowe (oszukane) tiramisu




Ostatnio moje życie upływa właśnie ekspresowo. Zbyt mało czasu by nacieszyć się z pozoru błahych chwil. Wspólnej kawy, spaceru czy kolacji. A przecież już raz utracony czas nigdy na nowo nie powróci. I kiedyś obudzimy się z tego natłoku będąc (o zgrozo) dziadkami i babciami. Nie przemawia do mnie wizja takiej przyszłości. Chcę celebrować "tu i teraz" bo jak nie teraz to kiedy? Wiecznie odkładamy coś na później. A to kiedy będzie lepsza pogoda, kiedy finanse będą bardziej sprzyjać, kiedy... (...) I tak w kółko. 
Nie trudno jest zaplątać się w taką sieć. O wiele trudniej jest za to się z niej wyplątać. Pora się zatrzymać (dotyczy to zwłaszcza mnie bo moje sny już dawno odbiegają od normalnej rzeczywistość - choć temat snów pozostawię sobie do innego wątku). Zatem, mówiąc nieładnie - trzeba czasem pieprznąć to wszystko w kąt i dać się ponieść chwili. Np. iść na spacer do lasu i zjeść całą tabliczkę czekolady z orzechami :D (no dobra, przyznam, że zjedliśmy ją z M na pół :P).
Życzę Wam tym samym szalonych pomysłów a dla tych zaganianych ostatnio (jak ja) polecam ten szybki, oszukany deser :)


Dlaczego oszukany? A no ponieważ oryginalne Tiramisu powinno w swoim składzie zawierać serek mascarpone, likier amaretto i kilka innych składników. A ja posłużyłam się tym oto gotowcem :) Kiedyś z M kupiliśmy ten krem "na spróbowanie" i jemu tak zasmakował, że od czasu do czasu muszę mu go zrobić :) Nie wątpię, że oryginalne Tiramisu smakuje o niebo lepiej, lecz mi akurat ta wersja odpowiada, bo naprawdę nie zajmuje dużo czasu :)



Na 4 duże porcje

Składniki:
  • 1 opakowanie kremu Tiramisu
  • 200-250 ml mleka (tyle ile podane na opakowaniu)
  • opakowanie biszkoptów
  • szklanka zaparzonej kawy (mocniejszej)
  • kakao
Krem przygotowujemy według przepisu podanym na opakowaniu ( wsypujemy proszek do mleka i miksujemy). Biszkopty maczamy w kawie i układamy w pucharkach. Nakładamy porcję kremu i posypujemy kakaem. Czynność powtarzamy 2-3 razy. Ostatnią warstwę powinien stanowić krem (lub jak kto woli). Ja swoje pucharki udekorowałam małym kakaowym wzorkiem :)



A teraz mała niespodzianka z naszego niedzielnego spacerku:D Udało mi się zrobić parę fajnych fotek, m.in sarenkom. Jednak one nie były chyba tym zachwycone tak jak ja, gdyż ostatecznie postanowiły pokazać mi swoje 4 litery :P I to wszystkie na raz :P Cóż za brak kultury, foch :P :D



Czytaj dalej »

piątek, 12 kwietnia 2013

Domowe zapiekanki z serem, pieczarkami i sosem czosnkowym


 

Nogi bolą.
Dobry trening.
Chcę więcej.



Ponoć jestem mistrzynią improwizacji (czytaj: kiedy M jest głodny jak wilk i domaga się jedzenia niczym krzyczące dziecko a ja mam niecałe 15 minut by zrobić hokus-pokus i wyczarować mu smaczne i pożywne papu, które nie będzie akurat owsianką lub innym jedzeniem dzieciopodobnym.

I czasami kiedy mam dzień dobroci dla ludzi potrafię nawet wymyślić coś ekstra. Jak np. te zapiekanki. Wprawdzie zajmują trochę więcej czasu niż 15 minut ale przy dobrej organizacji rachu ciachu i jedzonko mamy już na stole. Jeśli przy okazji zagonimy do kuchni drugą parę rąki i damy jej zajęcie, wtedy mamy przynajmniej chwilę spokoju bo hałaśliwy obiekt chwilowo ucichnie zajęty krojeniem i mieszaniem.


Początkowo te zapiekanki miałam zamiar zrobić na długiej bagietce, ale masz ci los nie było takowych już w piekarni. Brały więc gały co widziały i padło na zwykłe kajzerki. 
Porcją, którą robiłam, spokojnie zapchamy brzuchy czterech głodomorów :)


Składniki:

Warstwa pieczarowa:
  • 500 g pieczarek
  • 1 cebula
  • sól, pieprz, papryka słodka
Sos czosnkowy:
  • 2 łyżki majonezu
  • 4 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1-2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
 Dodatkowo:
  • 9 kajzerek
  • masło
  • czosnek granulowany
  • 20 dag sera żółtego
Pieczarki obieramy i ścieramy na dużych oczkach. Cebulę kroimy w kosteczkę. Rozgrzewamy na patelni tłuszcz i wrzucamy cebulę. Smażymy, aż stanie się szklista. Następnie dodajemy pieczarki i chwilę smażymy. Dodajemy sól, pieprz i słodką paprykę. Wszystko mieszamy i smażymy dopóki pieczarki nie zmiękną.

Kajzerki kroimy na połówki i rozkładamy na blaszczce. Każdą połówkę smarujemy masłem i posypujemy czosnkiem granulowanym (możemy też natrzeć pieczywo czosnkiem ale to zajmuje więcej czasu). Na każdej posmarowanej połówce wykładamy pieczarki. Na nie ścieramy na drobnych oczkach żółty ser. Gotowe kajzerki zapiekamy przez około 10-15 minut w temperaturze 200 stopni (aż ser się roztopi a bułka stanie się chrupiąca).

Gdy zapiekanki będą w piekarniku przygotowujemy sos czosnkowy. Majonez i jogurt mieszamy ze sobą, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i przyprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Gotowe zapiekanki świetnie smakują podane właśnie z sosem czosnkowym i keczupem.



Czytaj dalej »

wtorek, 9 kwietnia 2013

Orzechowe ciasteczka digestive


 

Mam taki głupi nawyk, którego nie potrafię się pozbyć. Mianowicie malowanie paznkoci w łóżku:P Przez co już kilka razy doszło do katastrofy:P Moja pościel czy prześcieradło bywały już niejednokrotnie w kolorze czerwonym, rózowym, czarnym, brokatowym itp. Za niedługo już zaliczy chyba wszytskie kolory tęczy :P Wiem wiem, aż wstyd się przyznawać :P Ale kiedy za oknem nadal szaro to paznokcie w kolorze pomarańczowym czy niebieskim potrafią nadać tej aurze nieco bardziej optymistyczny charakter :) Może akurat się okaże, że ktoś spośród Was ma podobne "głupie" nawyki? ;)
Dzisiaj mam cały wieczór dla siebie, więc będzie kolejne wielkie malowanie :D
Ale najpierw śmigam sobie po kawkę ( a jak :D).
Miłego wtorku kochani :*
A poniżej coś zdrowego do pochrupania ;)


Wcześniej już robiłam ciastka digestive (klik), ale kto powiedział, że nie można do oryginalnego przepisu wprowadzić drobnych zmian? :) Miałam ochotę na coś orzechowego i jednocześnie zdrowego i tak oto zrodził się pomysł, by do ciastek dodać orzechy :) Miałam zamiar udekorować je jeszcze czekoladą, ale ledwo co udało mi się zrobić zdjęcia, bo tak szybko znikały z talerza :)


Składniki na około 25 ciastek

  • 150 g mąki pełnoziarnistej
  • 25 g mąki pszennej
  • 50 g zmielonych płatków owsianych
  • 50 g orzechów włoskich
  • pół łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g masła lub margaryny
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 60 ml mleka
Płatki owsiane zmielić na drobną mąkę.Orzechy również zmielić. Wszystkie składniki połączyć ze sobą i zagnieść na nie klejące się ciasto. Wałkować je na grubość około 4 -6 mm (najlepiej nie podsypując mąką, lub minimalnie). Wycinać ciastka i układać je na lekko natluszczonej blasze. Piec około 15 minut w temperaturze 180 - 190 stopni. Studzić na kratce.




Czytaj dalej »

niedziela, 7 kwietnia 2013

Sernik na zimno - mój przepis rodzinny


Dzisiaj będą lody.
Bo M ma na nie ochotę.
I ja też tej ochoty nabrałam.
To nic, że wczoraj opendzlowaliśmy prawie całą czekoladę z orzechami.
I przez ostatni tydzień nie zaliczyliśmy żadnego treningu.
Na płakanie i ubolewanie już za późno.
Ale stop.
Czy ktoś będzie płakał? Bo ja nie :P M też nie :P
Czasami warto mieć gdzieś całą dietę^^
Wyznaję tę zasadę, że po co się głodzić, skoro można jeść normalnie. Zdecydowanie wolę sobie zjeść kawałek ciasta czy czekoladę i pójść pobiegać czy pojeździć na rowerze niż patrzeć się na słodkości błagającym wzrokiem i bić się z myślami pt. zjeść czy nie zjeść. Można wszystko. Byle z rozsądkiem.
Dlatego moim jedynym problemem na dzisiaj jest, jakie lody wybrać - te oblane czekoladą czy nafaszerowane bakaliami :D

Sernik według tego przepisu robiła jeszcze moja babcia. Zazwyczaj galaretka na wierzchu miała kolor czerwony, dla odmiany jednak czasami wybierano tę w kolorze pomarańczowym. Zawsze pełen bakalii i czekolady. Zawsze na biszkopcie. O ile ja nie jestem do niego przekonana w stu procentach ze względu na tłuszcz zawarty w masie, to w smaku serniczek jest naprawdę świetny. Moja rodzinka za nim przepada, dlatego nie mogło go zabraknąć na świątecznym stole (obok Placka Niebo, który prezentowałam w poprzednim poście i makowca mojej mamy). Dla mnie trochę za słodki, więc jeśli nie lubicie przesłodzonych wypieków, zmniejszcie ilość cukru pudru w masie serowej.


Porcja na dużą blachę

Składniki:

Biszkopt:
  • 6 jajek
  • 6 łyżek cukru
  • 6 łyżek mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Masa serowa:
  • 1 kg sera (użyłam wiaderkowego z biedronki)
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 1 kostka masła lub margaryny
  • 1 serek waniliowy (np. Danio)
  • 2 garści rodzynek (wcześniej namoczonych)
  • 3/4 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 4 łyżeczki żelatyny
 Dodatkowo:
  • 3 galaretki truskawkowe lub brzoskwiniowe 

Biszkopt: Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywno. Wsypujemy partiami cukier i mieszamy aż masa będzie gładka i lśniąca. Następnie dodajemy po jednym żółtku. Na końcu wsypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i całość delikatnie i dokładnie mieszamy. Ciasto wylewamy na blachę wysmarowaną tłuszczem i wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach przez 25 minut. Gdy ciasto lekko przestygnie wyjmujemy je z formy, zdzieramy papier i ponownie wkładamy do formy.

Masa serowa: Margarynę ubijamy na gładki puch razem z cukrem pudrem. Następnie stopniowo dodajemy ser i serek waniliowy. Całość dokładnie mieszamy. Wsypujemy czekoladę i rodzynki. Żelatynę zalewamy zimną wodą i odstawiamy aby napęczniała. Wówczas ogrzewamy ją spowrotem do płynnej konsystencji i wlewamy do masy serowej. Całość szybko i dokładnie ze sobą mieszamy. Masę od razu wykładamy na ciasto gdyż szybko tężeje. Odstawiamy do zastygnięcia.

W międzyczasie przygotowujemy 3 galaretki według przepisu na opakowaniu. Gdy zaczną tężeć wylewamy je na masę serową i odstawiamy na parę godzin w chłodne miejsce.



I znowu dopadła mnie nuta, która za nic w świecie nie chce opuścić mojej głowy. O ile to zabawne, tę piosenkę słyszę codziennie tylko o 5 rano w moim ulubionym radiu :)



Czytaj dalej »

piątek, 5 kwietnia 2013

Placek Niebo (jabłkowo-orzechowy)



Mam dużo do powiedzenia.
A zarazem nic.
Wykradam z myśli każde słowo niczym na polowaniu.
A koniec końców najlepsze teksty i tak wychodzą spod pióra (tudzież klawiszy komputera) spontanicznie.
Ale cóż zrobić kiedy brakuje weny?
Na siłę nie ma sensu szukać czegokolwiek.
Czasami wystarczy mały impuls, malutka iskierka a w głowie tli się tysiąc myśli. Albo ulubiony muzyczny kawałek.
A czasami nic nie pomaga i wszystko diabli biorą :)
Więc zamiast się przejmować chwilową niedyspozycją mojej filozofii zapraszam na ciasto :)


Przepis na to ciasto znalazłam w jednym z archiwalnych numerów Poradnika Domowego, jednak dość mocno go zmodyfikowałam. Gościło u mnie na Wielkanocnym stole i bardzo wszytskim smakowało :) Warstwa jabłkowa świetnie przełamuje słodycz polewy i kremu, nadając mu nieco orzeźwiający charakter :)



Porcja na dużą blachę

Składniki:

Ciasto:
  • 450 g mąki
  • 300 g masła lub margaryny
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 4 żółtka
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Masa jabłkowa:
  • 2 llitrowe słoiki jabłek na szarlotkę
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 3 łyżki cukru
  • cynamon do smaku
  • 2 galaretki cytrynowe
Krem orzechowy:
  • 300 g mielonych orzechów włoskich
  • 250 ml mleka
  • 1 kostka masła lub margaryny
  • 1 kieliszek wódki
  • 4 łyżki cukru pudru
 Polewa:
  • pół kostki margaryny
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki wody 
Z podanych składników zagniatamy kruche ciasto i dzielimy na dwie części. Każdą z nich rozwałkowujemy na blaszczce i pieczemy dwa placki w temperaturze 200 stopni przez około 20 minut, aż wierzch się nie zezłoci.

Składniki na mus jabłkowy (za wyjątkiem galaretek) umieszczamy w rondelku i gotujemy, aż wszystko się ze sobą połączy. Zdejmujemy z ognia. Do gorącej masy wsypujemy galaretki i mieszamy do ich całkowitego rozpuszczenia. Masę odstawiamy na bok. Gdy przestygnie i zacznie gęstnieć, wylewamy ją na jeden kruchy placek i przykrywamy drugim.

Mielone orzechy zalewamy szklanką gorącego mleka i odstawiamy. Masło ucieramy z cukrem pudrem na puch. Dodajemy przestygnięte orzechy i wódkę. Całość dokładnie mieszamy. Krem rozsmarowujemy na wierzchu ciasta.

Margarynę rozpuszczamy w rondelku. Zdejmujemy z ognia i dodajemy cukier puder, a następnie kakao. Dokładnie mieszamy. Na końcu dodajemy wodę i ponownie mieszamy. Polewę delikatnie rozprowadzamy na kremie. Ciasto odstawiamy najlepiej na całą noc. Można udekorować wierzch kawałkami orzechów.


Czytaj dalej »

środa, 3 kwietnia 2013

Jajka z farszem orzechowo-serowym z chilli


Sennie.
Z kubkiem herbaty.
Błądzę we własnych myślach...
A Ty?
Po prostu bądź... :*


Pewnie już na sam widok świątecznych potraw dostajecie mdłości (jak każdy przejedzony człek po świętach), ale z racji, że na zdjęcie załapało się także ozdobne jajeczko i nijak nie można go inaczej skojarzyć jak ze świętami, ten post publikowany np. w maju byłby nonsensem. Zatem, po odprawieniu modła do monitora aby Wasz żołądek się ulitował na samą myśl o jedzeniu zerknijcie chociaż ukradkiem co u mnie zagościło na Wielkanocnym stole :)

Pomysł na wykorzystanie orzechów do farszu podsunęła mi Samanta (klik) a reszta to już moja inwencja :) Przyznam, że bardzo smakowita :)

Porcja na 12 sztuk

Składniki:
  • 6 jajek
  • 2 łyżki siekanych orzechów
  • 3 łyżki startego na drobnych oczkach żółtego sera
  • łyżeczka musztardy
  • 4 łyżeczki majonezu
  • szczypta chilli
  • sól, pieprz, cukier
Jajka gotujemy na twardo. Gdy wystygną obieramy je ze skorupek, kroimy na połówki i wyjmujemy żółtka. Białka układamy na półmisku. Do żółtek dodajemy orzechy, ser, majonez musztardę i przyprawy. Dokładnie mieszamy. Farsz nakładamy do jajek. Wierzch każdego jajka można udekorować zieleniną lub kawałkiem orzecha.



Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...