Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soki. Pokaż wszystkie posty
Grzaniec bezalkoholowy

3.2.19

Grzaniec bezalkoholowy


Za oknem od kilku chwil powiększa się biały dywan ze śnieżnego puchu. Na stole tli się świeczka, której delikatny blask na pewno nie obudzi dzieci. Na stole w kuchni zostały placki z dzisiejszej kolacji z małą M. Uwielbia je. I sterta zmywania, która tym razem poczeka do jutra. W końcu, po ponad pół roku, mam wolny wieczór... godzinkę, może dwie dla siebie... :)


Od jakiegoś czasu chodził za mną grzaniec. A konkretnie grzane wino (klik). Jednak jako mama karmiąca nie mogę sobie pozwolić na tego rodzaju przyjemności, dlatego postanowiłam sobie przygotować pyszną, rozgrzewającą herbatę. Dolałam do niej trochę domowego soku z czarnej porzeczki (klik), kilka przypraw, plasterki pomarańczy i... uzyskałam bezalkoholową wersję grzanego wina, która w smaku bardzo przypomina tę z procentami :) Sama byłam bardzo mile zaskoczona, że jednak będę mogła rozkoszować się grzańcem bez umiaru i bez wyrzutów sumienia :D


Najlepiej sprawdza się domowy sok owocowy, jednak jeśli takiego nie posiadacie, możecie użyć również kupnego nektaru z czarnej porzeczki. Może spróbujecie dolać sok z czarnego bzu? Śmiało, zachęcam do eksperymentowania :)


Składniki:
  • 2 torebki herbaty owocowej (u mnie malina i owoce leśne)
  • 300 ml soku z czarnej porzeczki
  • 1 laska cynamonu
  • 7 goździków
  • 1 łyżka miodu
  • 1/2 pomarańczy

Do dzbanka wrzucić goździki, cynamon oraz herbatę. Zalać 1 litrem wrzącej wody i odstawić aż herbata się zaparzy (około 10 minut). Następnie wyjąć torebki herbaty i wlać sok z porzeczki. Dodać miód oraz połowę pomarańczy pokrojonej w małe kawałki. Wymieszać i na chwilę odstawić aby całość się przegryzła. W razie konieczności podgrzać.


Sok i dżem z czarnej porzeczki

4.7.18

Sok i dżem z czarnej porzeczki



Ciepełko wróciło. Sukienki i sandały poszły w ruch a wraz za nimi brak ochoty na siedzenie w kuchni. Kawa na dworze czy na tarasie to teraz moje marzenie :D


Dostałam w tym roku sporo owoców czarnej porzeczki. Z części przygotowałam już dżem i kompot, a z reszty postanowiłam przygotować sok. W zeszłym roku pokazywałam Wam już przepis na sok z czerwonej porzeczki (klik) bez sokownika. Tym razem też nie będzie nam potrzebne to urządzenie. Tylko garnek, łyżka i sitko. Sok wychodzi pyszny niczym nektar i oczywiście należy go najlepiej rozcieńczyć wodą przygotowując go sobie do picia. Choć w takiej czystej postaci świetnie by się nadawał do grzanego wina :D Ale to wersja do wypróbowania na zimę :)
A dla tych, co to nie lubią marnowania w kuchni i wtórują idei "zero waste", przygotowałam też przepis na dżem z wykorzystaniem pulpy owocowej powstałej po gotowaniu soku. 1 słoik już znika z lodówki, więc chyba nie muszę mówić, że wyszedł bardzo dobry? :)

Sok możecie dowolnie zaromatyzować, dodając do gotowania np. laskę cynamonu, goździki czy skórkę z cytryny. Dzięki temu Wasz dżem również zyska inny smak :)

Inspirację na sok i dżem znalazłam tutaj (klik).


Sok z czarnej porzeczki

 

4 słoiki po 0,3 l

Składniki:
  • 1 kg czarnych porzeczek
  • 350 g cukru
Porzeczki wsypać do garnka i zalać wodą około 2-3 cm ponad owoce. Gotować przez 20 minut na małym ogniu, aż większość piany zniknie. Odstawić na noc do wystudzenia. Następnego dnia wsypać cukier i ponownie gotować 20 minut również na małym ogniu. Sok wystudzić i odcedzić od owoców. Przelać do słoików/butelek, zakręcić i pasteryzować około 10 minut. 


Dżem z czarnej porzeczki:

 

3 słoiki po 0,3 l

Składniki:
  • owoce pozostałe po gotowaniu soku
  • 300-350 g cukru
  • 1 żelfix
  • około 3/4 szklanki soku porzeczkowego
Pulpę owocową przełożyć do garnka i zalać sokiem porzeczkowym. Wsypać cukier i wymieszać. Gotować na małym ogniu około 10 minut, aż cukier całkowicie się rozpuści. Należy przy tym często mieszać zawartość garnka, gdyż owoce mogą się szybko przypalić. Następnie dodajemy żelfix i gotujemy według czasu podanym na opakowaniu. Ja zazwyczaj gotuję około 2 minut dłużej. Gorącym dżemem napełnić wyparzone i suche słoiki, mocno je zakręcić i postawić do góry dnem aż do wystudzenia.


Sok z aronii

13.8.17

Sok z aronii


Letni krajobraz.
Sierpniowy spacer.
Ja. On. I Ona.


Zostałam obdarowana sporą ilością aronii, dlatego postanowiłam zrobić kolejny sok do domowej spiżarni. Jeśli też macie sporo tych owoców i zastanawiacie się, co z nimi zrobić, to gorąco polecam taki sok. Bez konserwantów. Sok jest gęsty i słodki i wystarczy niewielką jego ilość rozcieńczyć z wodą. Po recepturę sięgnęłam tutaj (klik). Z podanej porcji wyszło mi 5 słoiczków soku.


Składniki:
  • 2 kg aronii
  • 1 kg cukru
  • 1 litr wody
Owoce zamrażamy na 2-3 dni aby straciły swoją cierpkość. Następnie zamrożone owoce wsypujemy do dużego garnka i zasypujemy cukrem. Odstawiamy (najlepiej na całą noc) aby owoce się rozmroziły i puściły nieco soku. Następnego dnia dolewamy wodę i dokładnie mieszamy. Owoce gotujemy na średnim ogniu przez około 30 minut. Następnie pozostawiamy do wystudzenia i odstawiamy w chłodne miejsce (najlepiej na kolejną noc), aby aronia zdążyła puścić jeszcze więcej soku. Następnego dnia sok przecedzamy przez sito. Pozostałe owoce rozgniatamy za pomocą tłuczka do ziemniaków lub rozdrabniamy w blenderze i za pomocą gazy lub tetrowej pieluchy wyciskamy resztki soku. Gotowy sok zagotowujemy i gorący przelewamy do słoików. Po wystudzeniu pasteryzujemy przez 15 minut. 





Sok z czerwonych porzeczek

27.7.17

Sok z czerwonych porzeczek


Deszczowe popołudnie.
Zamglony widok przez okno niczym w jesienny poranek.
Może kawa?


Porzeczki na krzaczku aż prosiły się, żeby je w końcu zebrać i coś z nimi zrobić. Wpadłam na pomysł, żeby przerobić je na sok. Kiedyś moja mama taki robiła ale za pomocą sokownika. Ja taki przyrządziłam bez tego specjalnego urządzenia i również jestem zadowolona, bo wyszedł pyszny. Sok wychodzi słodki i nadaje się świetnie do rozcieńczenia z wodą. Jest to o wiele zdrowsza wersja niż gotowe syropy ze sklepu.


Składniki na 6 małych słoików:
  • 2 kg czerwonych porzeczek
  • 4 szklanki cukru
  • 0,5 litra wody
Porzeczki obieramy, płuczemy i dokładnie odsączamy. Do dużego naczynia (u mnie słoik ale może być też np. garnek) wsypujemy partiami porzeczki na przemian z cukrem. Odstawiamy na całą noc, aby owoce puściły sok. Następnego dnia porzeczki wraz z sokiem przekładamy do garnka i dolewamy wodę. Gotujemy na małym ogniu przez około 5-7 minut. Następnie za pomocą sitka lub gazy przecedzamy sok. Gorący nalewamy do przygotowanych wcześniej słoików lub butelek i szczelnie zakręcamy. Pasteryzujemy około 15 minut.





Sok buraczano - owocowy

21.10.14

Sok buraczano - owocowy




Gruz.
Kurz.
Remont...

W związku z powyższym może zostać zachwiana regularna dostawa nowych postów na blogu przez najbliższe 2 tygodnie... :P


Uwielbiam świeżo wyciskane soki. A ten z dodatkiem buraka niedawno dołączył do grona moich ulubionych. Z dodatkiem polskich jesiennych owoców smakuje wyśmienicie :) No i ten piękny kolor! Skusicie się?;)


Składniki:
  • 3 średnie buraki
  • 2 duże marchewki
  • 1 jabłko
  • 1 soczysta gruszka
  • sok z cytryny
Warzywa i owoce obieramy i pozbawiamy gniazd nasiennych. Przepuszczamy przez sokowirówkę. Na końcu dodajemy sok z cytryny w takiej ilości, aby wyostrzyć smak (około 1 łyżeczki - zależy jak kto lubi).
Najlepiej smakuje schłodzony.




Sok z czarnego bzu

5.9.13

Sok z czarnego bzu



Zbliża się powoli jesień a co za tym idzie i wzmożony okres na przeziębienia. Dlatego dzisiaj specyfik do domowej apteczki - sok z czarnego bzu. Zapewne wielu z Was (w tym także ja) pamięta ten sok przygotowywany przez babcię. Gdy tylko czuję, że łapie mnie jakaś infekcja, to zanim sięgnę po leki na przeziębienie "wspomagam" się właśnie tym sokiem, dolewając sobie kilka łyżeczek do herbatki. A oprócz właściwości leczniczych sok ma również fantastyczny smak :)
Przygotowanie takiego soku nie jest trudne, a warto mieć kilka słoików/ butelek na zimę w zapasie :)
O właściwościach owoców czarnego bzu możecie poczytać poniżej a dla osób spragnionych szerszej wiedzy zapraszam na koniec posta :)

Substancje zawarte w czarnym bzie i ich działanie

Czarny bez zawiera duże ilości polifenoli, z których do najbardziej znanych należą biologicznie czynne flawonoidy, które stabilizują ilość witaminy C, co wpływa na jej dobre wchłanianie przez ludzki organizm i tym samym utrudnia rozwój wirusów i bakterii.Czarny bez jest także doskonałym źródłem beta-karotenu (prowitaminy A), substancji pozytywnie oddziałującej na przemianę materii oraz wzmacniającej system odpornościowy. Jako silny antyoksydant, obniża aktywność wolnych rodników. Zapobiega też rozwojowi raka płuc, jelit, piersi i skóry, chroni skórę przed oparzeniami słonecznymi oraz opóźnia procesy starzenia.Poszczególne części drzewa czarnego bzu zawierają wiele ważnych dla naszego organizmu związków: witaminy z grupy B (tiaminę, ryboflawinę, niacynę, kwas pantotenowy, pyriodyksynę, kwas foliowy i biotynę), kwasy organiczne, cholinę, garbniki, olejki eteryczne, sole mineralne, antocyjany, cukry, pektyny, witaminy A, B1, B2, C, enzymy i biopierwiastki (jod). Wśród składników mineralnych występujących w owocach czarnego bzu na szczególną uwagę zasługuje potas. 100 gram owoców zawiera około 300 mg tego pierwiastka, natomiast 100 mililitrów soku – 168 mg. Oprócz potasu owoce czarnego bzu dostarczają organizmowi także sód, wapń, fosfor, magnez, chlor, niewielkie ilości żelaza, a także znaczne ilości selenu.

Szklanka soku z czarnego bzu zawierająca 75 mg witaminy C pokrywa dzienne zapotrzebowanie organizmu człowieka na tę witaminę.

Uwaga!
We wszystkich częściach świeżej rośliny występuje sambunigryna i sambucyna, które dla ludzi w większych ilościach są trujące. Jednakże wyższa temperatura (gotowanie czy smażenie bez przykrycia) usuwa ich własności trujące.




 Skorzystałam z tego przepisu (klik) dodając od siebie cytrynę, która doskonale wyostrza smak soku i sprawia, że nie jest on zbyt mdły.

Składniki:
  • 1 kg owoców czarnego bzu
  • 4 szklanki wody*
  • 4 szklanki cukru
  • 5 plasterków cytryny
* Można dolać 5 szklanek jeśli chcemy, aby sok był mniej słodki.

Owoce obieramy z gałązek (najlepiej za pomocą widelca "ściągać" je z baldachimów), myjemy i przekładamy do garnka. Dodajemy cukier, wodę i cytrynę. Całość gotujemy na małym ogniu przez godzinę. Następnie przecedzamy sok przez sito oddzielając owoce od płynu. Sok przelewamy do butelek/słoików, szczelnie zakręcamy i pasteryzujemy dowolną metodą przez 15 minut.

Źródło: http://www.chefpaul.net/czarny_bez.html

 A poniżej kilka ciekawostek na temat czarnego bzu :)

Od wieków czarny bez był wykorzystywany w celach leczniczych. W Europie czarny bez określano mianem „chłopskiej apteczki” lub „apteczki Pana Boga”. Napar z tej rośliny był traktowany jako cudowny lek na bardzo wiele chorób. Używano go jako środka napotnego, oczyszczającego krew, przeciwskurczowego i przeciwwzdęciowego. Ceniono także jego walory uspokajające, uśmierzające ból głowy, uszu i zębów. W średniowieczu na kwiatach czarnego bzu pędzono wódkę, która miała wspomagać leczenie guzów, obrzęków wewnętrznych, dolegliwości śledzony i wątroby, oraz przyspieszać procesy trawienne.
Także współcześnie zarówno owoce, jak i kwiaty czarnego bzu są wykorzystywane do leczenia przeziębień, gryp i angin. Działają napotnie, obniżają gorączkę i hamują rozwój infekcji kataralnych. Ponadto są stosowane jako środki moczopędne, łagodzące dolegliwości reumatyczne i napięcia nerwowe. Przetwory z owoców poprawiają i regulują przemianę materii.

Czarny bez jako roślina magiczna

W mitologii Słowian czarny bez był uznawany za święte drzewo duchów podziemia i przypisywano mu zdolność pośredniczenia pomiędzy światem żywych i zmarłych. Dla Celtów był krzewem świętym, oznaką nieskończoności życia. W kalendarzu druidów roślina ta była trzynastym i ostatnim drzewem roku. Kończyła rok, symbolizując śmierć i odrodzenie. Germanie otaczali czarny bez szczególną czcią i składali mu ofiary z chleba, mleka i piwa. Niemiecka nazwa tego krzewu „holunder”, nawiązuje do bogini Holdy, matki bogów, czczonej jako opiekunka ogniska domowego, patronka ludzi i roślin, która łączyła w sobie dobroć Matki Ziemi i promienność niebiańskiego światła. W XVII i XVIII-wiecznych przekazach można znaleźć informacje świadczące o zakazie ścinania i wyrywania krzewu czarnego bzu, wierzono bowiem, że w jego korzeniach żyje wąż, strażnik świata podziemnego. Wedle śląskiego zwyczaju przed odłamaniem gałązki należało złożyć dłonie, uklęknąć przed rośliną i poprosić ją o wybaczenie. Tylko wdowom i sierotom można było ścinać dziki bez. Bezpośredni kontakt z drzewem był konieczny przy wszelkich niedomaganiach, aby przelać na roślinę wszystkie tkwiące w człowieku choroby. Wierzono również, że czarny bez powieszony nad drzwiami i oknami strzeże przed złymi mocami, a hodowany w ogrodzie zabezpiecza obejście przed niebezpiecznymi czarami i uderzeniem pioruna. Rosnące w pobliżu domostwa krzewy zapewniały gospodarstwu pomyślność. Czarny bez był też wykorzystywany podczas ceremonii ślubnych jako amulet przynoszący szczęście młodej parze. Kobieta ciężarna całująca drzewo miała zapewnić dobre życie swojemu nienarodzonemu jeszcze dziecku. Czarodziejskie moce tkwiące w tej roślinie miały też strzec przed pokusą zdrady małżeńskiej. Słowianie z drzewa czarnego bzu wyrabiali wiele tradycyjnych instrumentów. 
Wierzono także we wróżebną moc krzewu czarnego bzu. Jego podwójne jesienne kwitnienie zwiastowało śmierć osoby młodej i lubianej, natomiast wiosenne uschnięcie – suszę i brak wody w studiach.
 *Zaznaczam, że informacje na temat czarnego bzu znalazłam na tej stronie (klik) i pozwoliłam sobie skopiować kilka rzeczy.


Copyright © My simple kitchen