sobota, 14 października 2017

Tarta z jabłkami


Sobota.
We dwie.
Mama i córka.


Kiedy jakiś czas temu pojawił się post na tartę z brzoskwiniami już wówczas zapowiadałam, że pokuszę się o wersję śliwkową i jabłkową. Na śliwki już może nieco za późno za to jabłka obecnie wiodą prym wśród owoców. Muszę sama siebie pochwalić za ten wypiek bowiem uważam go za bardzo udany. Tarcie nie brakuje niczego pod względem estetycznym jak i smakowym. No może dodałabym jeszcze rodzynki ale M ich nie cierpi więc tarta jest bez nich. W smaku mocno przypomina szarlotkę na kruchym cieście. Ale sami przyznacie, że w wersji tarty wygląda o niebo lepiej :D Trochę czasu zajęło mi ozdobienie tej tarty ale czego to nie można zrobić, gdy dziecko ucina sobie drzemkę ;)


Forma do tarty o średnicy 24 -26 cm cm

Składniki:

Ciasto:
  • 200 g masła (zimnego)
  • 250 g mąki
  • 100 g cukru pudru
  • 2 żółtka
Nadzienie:
  • 600 g jabłek (waga po obraniu i wydrążeniu gniazd nasiennych)
  • 3 łyżki cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • garść posiekanych orzechów włoskich
  • 1 łyżka kaszy manny
Dodatkowo:
  • sok z cytryny
  • 1 łyżka bułki tartej
  • 1 białko

Ciasto: Wszystkie podane składniki szybko zagnieść ze sobą na gładkie ciasto. Podzielić je na 2 części, każdą zawinąć w folię i włożyć do lodówki na 1 godzinę.
Po upływie tego czasu wyjąć jedną połowę ciasta i rozwałkować na kształt koła. Za pomocą wałka delikatnie przenieść ciasto do formy i delikatnie docisnąć. Brzegi "obciąć" za pomocą wałka. Ciasto nakłuć widelcem i włożyć ponownie do lodówki na czas przygotowania nadzienia.

Nadzienie: Jabłka zetrzeć na tartce o dużych oczkach i skropić niewielką ilością soku z cytryny. Następnie dodać cukier, cynamon, orzechy i kaszę manną. Całość dokładnie wymieszać.
Formę z ciastem wyjąć z lodówki. Na spód wysypać jedną łyżkę bułki tartej. Wyłożyć na wierzch jabłka i równo je rozprowadzić. Drugą część ciasta rozwałkować i za pomocą noża lub radełka wykroić pasy i ułożyć je tarcie tworząc kratkę. Można również wykonać dowolną dekorację z ciasta.
(Ja zainspirowałam się zdjęciem znalezionym na Pinterest i wykonałam drobną kratkę, listki i różyczki. Efekt - jak widać na zdjęciu :))


Gotową tartę posmarować obficie białkiem, które zostało po żółtkach z kruchego ciasta. Ciasto włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 60 minut aż tarta ładnie się zezłoci.




Czytaj dalej »

czwartek, 12 października 2017

Ajwar


Wymuszony uśmiech.
Gdy bardzo się starasz robić coś po swojemu, a zawsze znajdzie się ktoś, kto pokrzyżuje Ci drogę.
Dziękuję takim ludziom.
Niech mi zejdą z drogi.
Bo rozjadę.


Ajwar jest pastą bardzo popularną na Bałkanach i na Węgrzech. Ma wiele regionalnych odmian, jednak jej podstawowymi składnikami są niezmiennie papryka i bakłażan. Po przepis sięgnęłam do książki "Marynowanie i kiszenie" wydawnictwa Olesiejuk. Ta pasta bardzo mi przypadła do gustu. Można stosować ją do wielu potraw - jako pastę do przystawki, dodatek do mięsa czy sosu. Ja dodałam ostatnio troszkę do sosu do makaronu i znacznie podniósł on jego walory smakowe. W smaku jest delikatna, ze słodką nutą i zdecydowanym, paprykowym akcentem.


Składniki na 6 małych słoików:
  • 6 czerwonych papryk
  • 2 duże bakłażany (u mnie 3 mniejsze)
  • 2 duże pomidory
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oliwy 
  • 2 łyżki octu
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
Papryki umyć, oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w ćwiartki. Bakłażany umyć i przepołowić. Warzywa umieścić na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 50 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Upieczone warzywa przełożyć do miski, przykryć je folią aluminiową i odstawić aż wystygną. Następnie obrać ze skórki.
Pomidory sparzyć, obrać, usunąć rdzenie i pokroić. Podsmażyć na rozgrzanej oliwie, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, ocet, cukier i sól. Wymieszać. Dusić na małym ogniu aż nieco zgęstnieją. Pomidory, paprykę i bakłażany przełożyć do blendera i zmiksować. W razie konieczności doprawić. Gotowy ajwar przełożyć do wyparzonych słoików i mocno zakręcić. Pasteryzować 15 minut.


Czytaj dalej »

sobota, 7 października 2017

Papryka marynowana



Dzisiaj nie wykrzesam z siebie żadnych cudnych myśli. Mój umysł nie jest specjalnie wylewny wieczorem. Co innego rano. Wcześnie rano czasami. Wówczas nawet największy bełkot da się ubrać w piękne słowa :D


Papryka marynowana to świetny dodatek do sałatek, mięs czy po prostu na kanapki. Z racji, że w tym roku zostałam obdarowana sporą jej ilością i przerabiałam ją na co się da (zaglądajcie niebawem na bloga) postanowiłam sobie i takie papryczki w słoiku przygotować. Nie są zbyt czasochłonne - rzekłabym, że wprost bardzo szybkie do przyrządzenia i proste. Może komuś przyda się taki klasyczny przepis na marynowane papryki :)


Składniki na 4 duże słoiki:
  • 1 kg papryki
  • 5 szklanek wody
  • 1 szklanka octu
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżka miodu
  • 1 szklanka cukru
  • 1 łyżeczka ziaren gorczycy
  • kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
Paprykę umyć, przepołowić i oczyścić z gniazd nasiennych. Pokroić na ćwiartki. Składniki zalewy połączyć i zagotować. Wyłączyć ogień i wrzucić paprykę do marynaty na 5 minut. Po tym czasie przełożyć gotowe warzywo do wyparzonych słoików, zalać gorącą marynatą i szczelnie zamknąć. Pozostawić do ostygnięcia. Pasteryzować około 15 minut od zagotowania się wody.




Czytaj dalej »

czwartek, 5 października 2017

Bułki z grzybami



Herbata na stole.
Za oknem deszcz.
Jesienny wieczór umilają mi zdjęcia z wakacji.
Małej M z piaskownicy. Z basenu. Czy nasze wspólne, z rodzinnych wycieczek.


Te bułki przygotowuje się niemal identycznie, jak te z pieczarkami (klik), które już wcześniej pojawiły się na blogu. Z tą różnicą, że zamiast pieczarek są grzyby. A jak smakują? Fantastyczne ciasto, aromatyczny farsz - chce się sięgać po kolejną. Do tego jakiś dobry, ostry sos i przekąska gotowa :)


Składniki:

Ciasto:
  • 500 g mąki pszennej
  • 1/2 szklanki ciepłego mleka
  • 1/2 szklanki ciepłej wody
  • 2 łyżki oleju
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 płaska łyżeczka cukru
Farsz:
  • 500 g grzybów (mogą być mrożone)
  • 1 cebula
  • 3 łyżki startego żółtego sera
  • sól, pieprz
  Dodatkowo:

  • 1 jajko wymieszane z 1 łyżką mleka do posmarowania bułek
 
Ciasto: Z 1/2 szklanki mleka, 1 łyżeczki cukru, 2 łyżek mąki i drożdży przygotować zaczyn, który odstawić w ciepłe miejsce na około 15 minut do wyrośnięcia. Do miski wsypać mąkę, wbić jajko, dodać sól, olej i wlać ciepłą wodę. Następnie dodać wyrośnięty zaczyn i przez około kilka minut energicznymi ruchami wyrobić elastyczne ciasto. Przełożyć je do miski, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia (aż podwoi swoją objętość).

Farsz: Gdy ciasto będzie wyrastać przygotowujemy nadzienie. Cebulę obieramy, kroimy w kostkę i obsmażamy na patelni. Dodajemy świeże (lub mrożone) pokrojone na kawałki grzyby i przyprawiamy solą i pieprzem. Podczas smażenia grzyby puszczą sporo wody - wówczas podkręcamy ogień i smażymy, aż cała woda z patelni wyparuje. Do gorących grzybów wsypujemy żółty ser i mieszamy, aż się rozpuści.

Gdy ciasto wyrośnie chwilę je jeszcze zagniatamy a następnie dzielimy na równe części (mi wyszło 9 sporych bułeczek). Każdą część spłaszczamy w dłoni i lekko rozciągamy (tworząc kształt koła), na środek kładziemy porcję farszu i zwijamy brzegi do środka tworząc bułeczkę. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia"zamknięciem" do dołu". Podczas formowania bułeczek uważamy, aby ciasto nigdzie się nam za bardzo nie rozciągnęło, co zapobiegnie pękaniu bułeczek podczas pieczenia. Nadziane bułeczki przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około 20-25 minut do napuszenia. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Przed włożeniem do piekarnika smarujemy dokładnie bułki jajkiem wymieszanym z mlekiem. Pieczemy przez około 20-25 minut aż bułki nabiorą jasnobrązowej barwy.




Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 października 2017

Piegusek z gruszkami nadziewanymi żurawiną


Październik przywitał mnie piękną, słoneczną (choć nieco wietrzną) pogodą. Nawet udało mi się uzbierać kilka kasztanów ;) I patrząc na nią przez okno trudno i uwierzyć, że już jutro ten jesienny krajobraz spowije deszcz. Dlatego gdzieś daleko w myślach marzę już o jakieś rozgrzewającej kawie czy pysznych, puchatych drożdżówkach na drugie śniadanie. Takich jesiennych, z mnóstwem cynamonu czy jabłek... :)


Z Zakopanego oprócz oczywiście oscypków, przywiozłam sobie konfiturę żurawinową. I to nią właśnie postanowiłam nadziać gruszki w moim cieście. A żeby nie było zbyt banalnie (niby że to tylko zwykły ucieraniec), dorzuciłam trochę maku, który i smakowo i wizualnie ładnie komponuje się z tym ciastem :)



Tortownica 26 cm

Składniki:

  • 125 g masła
  • 100 g cukru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 30 g suchego maku
  • 250 g mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 80 ml mleka
  • 3 miękkie(!) gruszki
  • konfitura żurawinowa
Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Dodać jajka, sól i nadal ucierając wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia. Dolać również mleko. Na samym końcu wsypać mak. Ciasto wymieszać i przelać do formy wysmarowanej masłem i oprószonej mąką.
Gruszki obrać, przekroić na pół i wydrążyć gniazda nasienne tak, aby powstało zgrabne wgłębienie. Ułożyć gruszki na cieście i na każdą nałożyć po łyżeczce konfitury żurawinowej. Ciasto włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec około 40 minut (aż do suchego patyczka).
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.



Czytaj dalej »

sobota, 30 września 2017

Zupa grzybowa ze świeżych grzybów



Urlop. Rodzinny wyjazd w góry skończył się zdecydowanie za szybko... Już tęsknię za tą poranną kawą, którą piliśmy na balkonie opatuleni w grube swetry. I za tą ciszą i niesamowitym klimatem. Po naładowaniu baterii pora zatem powrócić do rzeczywistości...


Na pierwszy rzut poszły grzyby. Dziadek przywiózł nam trochę tych dobroci z lasu i od razu powstała myśl, aby ugotować zupę grzybową. Była pyszna. Reszta wylądowała w sosie a ja już nie mogę się doczekać kolejnej porcji grzybów :)


Składniki:
  • 30 dag grzybów 
  • 1 marchewka
  • 1 pietruszka
  • kawałek selera
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • około 1 litra bulionu warzywnego
  • 4 łyżki śmietany kremówki
  • świeżo posiekana pietruszka lub koperek
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 łyżka oliwy
Marchewkę, pietruszkę i selera obieramy i kroimy w drobną kostkę. Cebulę obieramy i drobno siekamy. W garnku rozpuszczamy oliwę i masło. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy cebulę i smażymy na złoty kolor. Grzyby kroimy w większe kawałki. Dorzucamy do cebuli. Następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i chwilę wszystko razem smażymy. Dorzucamy pokrojone warzywa korzeniowe i chwilę wszystko przesmażamy, po czym zalewamy bulionem. Gotujemy na małym ogniu aż warzywa będą miękkie. Zdejmujemy z ognia i wlewamy śmietanę kremówkę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Przed podaniem posypujemy koperkiem bądź pietruszką.








Czytaj dalej »

środa, 27 września 2017

Makaron ze szpinakiem, pieczarkami i pomidorami


Obiad w biegu. Szybki przegląd lodówki i na stole ląduje makaron w prostym sosie. Danie niezbyt skomplikowane czy wyrafinowane ale dobrze się ze sobą komponujące. Dla M porcja z żółtym serem, dla mnie bez :)


Składniki:
  • 200 g świeżego szpinaku
  • 300 g pieczarek
  • 400 g pomidorków koktajlowych
  • 200 g makaronu
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz, cukier
  • opcjonalnie: starty żółty ser
Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Pieczarki obieramy, kroimy w kawałki i podsmażamy na patelni. Pomidorki kroimy na połówki i dorzucamy do pieczarek. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażymy, aż pomidorki puszczą swój sok i lekko go odparowujemy. Następnie dodajemy szpinak. Jak szpinak się skurczy całość przyprawiamy solą, pieprzem i odrobiną cukru. Gotowy makaron odcedzamy i przekładamy na patelnię. Całość dokładnie mieszamy i posypujemy (opcjonalnie) startym żółtym serem.




Czytaj dalej »

sobota, 9 września 2017

Krem z pieczonej papryki i pomidorów


 

Trochę dobrej muzyki +
Lampka wina +
Spokojnie śpiące dziecko =
Przyjemny wieczór ;)


Krem z pieczonej papryki i pomidorów to ostatnio nasza ulubiona zupa. Robiłam już ją kilka razy i za każdym razem szybko znika z talerzy. M stwierdził, że mógłby takie zupy jeść cały rok. I ja mu przyznam rację.


Składniki na 2 porcje:
  • 3 czerwone papryki
  • 2 pomidory
  • 5 ząbków czosnku
  • 1 cebula
  • oliwa 
  • sól, pieprz, cukier, oregano, bazylia
Paprykę obieramy z gniazd nasiennych i kroimy na ćwiartki. Pomidory kroimy na pół. Czosnek obieramy z łupin. Warzywa układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Skrapiamy je oliwą i oprószamy solą, odrobiną pieprzu, bazylią i oregano. Wkładamy je do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i pieczemy około godziny, aż będą miękkie. Następnie je studzimy i obieramy ze skórki. Cebulę siekamy i podsmażamy w garnku na złoty kolor. Następnie dorzucamy upieczone warzywa i całość chwilę przesmażamy. Zawartość garnka miksujemy na gładką pulpę. Następnie dolewamy około szklanki wody (lub tyle aby uzyskać zadowalającą nas konsystencję) i gotujemy około 5-7 minut. Przyprawiamy do smaku solą, cukrem i ziołami. Przed podaniem posypujemy świeżo zmielonym pieprzem.




Czytaj dalej »

niedziela, 3 września 2017

Tort śliwkowo-czekoladowy i 5 urodziny bloga



Dzisiaj będzie tort. Tak - tort. Kto czyta moje wpisy na bieżąco, ten na pewno wie, że za nimi nie przepadam. Poświęcam się tylko na wyjątkowe okazje. Cóż to zatem za wydarzenie, że popełniłam ten wypiek? Otóż dziś mija 5 lat, odkąd opublikowałam pierwszy post na blogu.


5 lat. To całkiem sporo a zarazem niewiele. Długo zastanawiałam się, czy pisać jakieś dłuższe przemówienie czy w skrócie podsumować całość. Jednak zdecydowałam, że trochę Was pomęczę i dam Wam co nieco poczytać ;) Co się zmieniło przez te 5 lat? Na pewno moje spojrzenie na kuchnię. Spróbowałam nowych rzeczy. Rozwijam się nie tylko kulinarnie ale i artystycznie. W końcu dobre zdjęcie to połowa sukcesu a ja cały czas szlifuję swój warsztat. Jak spojrzę sobie na zdjęcia z bloga sprzed 5 lat i porównam je ze zdjęciami sprzed kilku dni widzę ogromną różnicę. Na plus. I to mnie bardzo cieszy. A jak sobie pomyślę, że dzisiejszy post jest 491 przepisem na blogu to ciężko mi w to uwierzyć. Wprawdzie daleko mi np. do 1000, ale jest jeszcze tyle rzeczy wartych spróbowania, że kiedyś może i do tej liczby dobiję :D


To wszystko nie rozwijało by się tak prężnie, gdyby nie Wy. W tym miejscu chciałam Wam podziękować, za to, że jesteście już tyle czasu ze mną. Każdy komentarz i opinia jest dla mnie cenna, ponieważ pomaga mi budować tego bloga a zarazem przynosi dowód, że moja praca nie jest daremna, że ktoś korzysta z tych przepisów i jest zadowolony. Pozdrawiam serdecznie w tym miejscu Andulę, która zawsze zostawi dla mnie jakieś dobre i konstruktywne słowo :)
W dalszej kolejności podziękowania należą się mojemu mężowi (on już wie za co) oraz Iwonie i Małgosi - dwóm blogerkom, które poznałam dzięki blogowaniu :)

No dobra, koniec już tej pisaniny. Życzcie mi kolejnych 5 lat w blogosferze (a potem jeszcze więcej) a ja Was zapraszam na tort śliwkowo-czekoladowy :)


W każdą kolejną rocznicę zawsze pojawiało się ciasto lub coś słodkiego ze śliwkami. I tym razem nie mogło być inaczej, bowiem w torcie wylądowały oczywiście śliwki. Powiedzmy, że to taki znak rozpoznawczy moich rocznicowych wpisów hehe ;) No a żeby uczcić taką okrągłą rocznicę, to MUSIAŁAM w końcu upiec ten nieszczęsny tort :D Całe szczęście, że zbiegło się to z wizytą gości, bo w innym wypadku musielibyśmy go jeść przez tydzień ;) Dodam, że nawet mi ten tort bardzo smakował :)

Tortownica 23-26 cm

Składniki:

Biszkopt kakaowy (klik):
  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2/3 szklanki mąki 
  • 1/3 szklanki kakao
Masa śliwkowa:
  • 700 g śliwek
  • 2 galaretki wiśniowe
  • 100 ml wody
 Krem czekoladowy:
  • 2 budynie waniliowe
  • 600 ml mleka
  • 6 łyżek cukru
  • 250 g masła
  • 1 gorzka czekolada 
Dodatkowo:
  • posiekane orzechy włoskie
  • gorzka czekolada
Biszkopt: Mąkę i kakao wymieszać ze sobą. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Następnie partiami wsypywać cukier i mieszać aż powstanie gładka beza a cukier będzie mało wyczuwalny. Wówczas dodawać po jednym żółtku. Na końcu wsypywać partiami mąkę i wymieszać za pomocą szpatułki na jednolite ciasto. Przelać je do tortownicy wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia. Biszkopt włożyć do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i piec przez 30-40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika i z wysokości około 40 cm upuścić na ziemię. Ciasto wyjąć z formy dopiero po całkowitym wystudzeniu. Przekroić na 3 blaty.

Masa śliwkowa: Śliwki umyć, wypestkować i pokroić na mniejsze kawałki. Wrzucić do garnka i wlać odrobinę wody. Następnie gotować na średnim ogniu aż śliwki puszczą swój sok i zaczną się rozpadać. Wówczas zmiksować owoce na gładką pulpę. Wlać ją z powrotem do garnka i dolać wodę. Zagotować, zdjąć z ognia i wsypać galaretki. Dokładnie całość wymieszać i odstawić do stężenia.

Krem czekoladowy: Z mleka, cukru i proszku budyniowego ugotować budyń. Odstawić do wystudzenia. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i przestudzić ją do temperatury pokojowej. Masło utrzeć i dodawać po łyżce zimnego budyniu. Na koniec dodać roztopioną czekoladę i całość wymieszać na jednolity krem.

Na spód tortownicy wyłożyć 1 blat biszkoptu i wlać tężejącą masę śliwkową. Odstawić ją do lodówki aby stężała. Gdy to nastąpi możemy tort wyjąć z formy i przełożyć na paterę. Na wierzch nałożyć drugą część ciasta. Na nią wyłożyć 1/3 kremu, rozsmarować i przykryć ostatnim blatem biszkoptu. Cały tort posmarować kremem. Boki tortu udekorować posiekanymi orzechami a wierzch ozdobić rozetkami z kremu. Gorzką czekoladę zetrzeć na tarce i posypać nią środek tortu. Ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin.


Czytaj dalej »

piątek, 25 sierpnia 2017

Tarta z brzoskwiniami



Późny wieczór. Trochę spokoju dla mnie.
Krocząc wczoraj swoimi dobrze znanymi ścieżkami niewątpliwie stwierdziłam, że babie lato już tuż tuż. Słońce stało się przyjemnie ogrzewające a nie parzące, a zależnie od pory dnia już przydaje się sweterek. Na targowiskach zaczynają królować śliwki i papryka. Trochę ceny mnie w tym roku odstraszają ale może co nieco zamknę jeszcze w słoikach. Lubię delektować się tą "piątą porą roku" - tym czasem zawieszenia pomiędzy latem a jesienią. Gdy bawiąc się z dzieckiem w piaskownicy można jeszcze boso chodzić po piasku. I czasami poopalać się nieco. Gdy poranki są już nie tyle co przyjemnie rześkie, co chłodne. I coraz częściej myśli się o kubku ciepłej herbaty wieczorem niż o drinku z lodem.


Mało ostatnio wypiekam słodkości. Głownie dlatego, że mała M wypełnia moje życie po całe brzegi. A gdy wieczorem zasypia, ja zamiast pichcić w kuchni wolę w spokoju coś poczytać (czyt. najpierw sprzątam, prasuję itp. a gdy już siadam do czytania to zasypiam:P). Jednak ostatnio się zmobilizowałam i popełniłam tą obłędnie pyszną tartę z brzoskwiniami. Po prostu wyszła przepyszna! Już planuję wersję z jabłkami i śliwkami :) Po przepis sięgnęłam tutaj (klik), wprowadzając drobne zmiany.


Forma do tarty 26 cm

Składniki:

Ciasto:
  • 250 g mąki
  • 200 g masła (zimnego)
  • 100 g cukru pudru
  • 2 żółtka
Nadzienie:
  • 1 kg brzoskwiń
  • 1/2 szklanki cukru
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
Ciasto: Wszystkie podane składniki szybko zagnieść ze sobą na gładkie ciasto. Podzielić je na 2 części, każdą zawinąć w folię i włożyć do lodówki na 1 godzinę.
Po upływie tego czasu wyjąć jedną połowę ciasta i rozwałkować na kształt koła. Za pomocą wałka delikatnie przenieść ciasto do formy i delikatnie docisnąć. Brzegi "obciąć" za pomocą wałka. Ciasto nakłuć widelcem i włożyć ponownie do lodówki na czas przygotowania nadzienia.

Nadzienie: Brzoskwinie obrać (można też je sparzyć i ściągnąć skórkę), wyjąć pestkę i pokroić w grube plastry. Do pokrojonych owoców wsypać cukier i mąkę ziemniaczaną. Delikatnie całość wymieszać.

Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Formę z ciastem wyjąć z lodówki. Wyłożyć na nie nadzienie brzoskwiniowe i wyrównać. Drugą część ciasta rozwałkować i za pomocą noża lub radełka wyciąć podłużne pasy. Ułożyć je na wierzchu w równych odstępach, tworząc kratkę. Ciasto z wierzchu posmarować obficie białkiem, (które pozostało po cieście). Tartę piec przez 20 minut a następnie zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec 40 minut. Przed podaniem dobrze wystudzić i posypać cukrem pudrem.




Czytaj dalej »

sobota, 19 sierpnia 2017

Papryki faszerowane kaszą, pieczarkami, serem i żurawiną


Czerwone zachody słońca.
Pola pełne żółtych kółek.
Sierpniowe, nastrojowe wieczory...


Paprykę można faszerować niemalże wszystkim. Kaszą, mięsem, ryżem, serem, warzywami czy bakaliami. U nas tym razem zagościły w wydaniu z kaszą, pieczarkami, żółtym serem i słodkim akcentem w postaci żurawiny. A jak smakowało? Powiem Wam, że bardzo dobrze. Lubimy eksperymentować z farszami do warzyw. Na blogu znajdziecie też przepisy na Papryki faszerowane w sosie pomidorowym, Papryki faszerowane po wiejsku i Papryki faszerowane ryżem, serem i pieczarkami.


Składniki na 2 porcje:
  • 3 czerwone papryki
  • 100 g kaszy jęczmiennej
  • 30 dag pieczarek
  • 12 dag żółtego sera
  • 1 łyżka żurawiny
  • sól, pieprz, słodka papryka
Kaszę ugotować według instrukcji na opakowaniu. Pieczarki obrać, pokroić w plasterki i podsmażyć na patelni. Posypać je szczyptą soli, pieprzu słodkiej papryki. Ser żółty zetrzeć na tarce o małych oczkach. Paprykę umyć, przekroić na pół i wydrążyć gniazda nasienne. Poukładać na blasze. Ugotowaną kaszę wsypać do miski. Dodać podsmażone pieczarki, żurawinę i starty ser (część zostawić do posypania wierzchu papryk). Całość przyprawić do smaku solą i pieprzem (ewentualnie vegetą). Gotowym farszem napełnić papryki i posypać resztą żółtego sera. Między papryki ułożyć wiórki margaryny i wlać 1/2 szklanki wody na dno naczynia. Papryki piec w temperaturze 180 stopni przez około 40-50 minut, aż będą miękkie. Podawać np. z sosem pomidorowym.





Czytaj dalej »

niedziela, 13 sierpnia 2017

Sok z aronii


Letni krajobraz.
Sierpniowy spacer.
Ja. On. I Ona.


Zostałam obdarowana sporą ilością aronii, dlatego postanowiłam zrobić kolejny sok do domowej spiżarni. Jeśli też macie sporo tych owoców i zastanawiacie się, co z nimi zrobić, to gorąco polecam taki sok. Bez konserwantów. Sok jest gęsty i słodki i wystarczy niewielką jego ilość rozcieńczyć z wodą. Po recepturę sięgnęłam tutaj (klik). Z podanej porcji wyszło mi 5 słoiczków soku.


Składniki:
  • 2 kg aronii
  • 1 kg cukru
  • 1 litr wody
Owoce zamrażamy na 2-3 aby straciły swoją cierpkość. Następnie zamrożone owoce wsypujemy do dużego garnka i zasypujemy cukrem. Odstawiamy (najlepiej na całą noc) aby owoce się rozmroziły i puściły nieco soku. Następnego dnia dolewamy wodę i dokładnie mieszamy. Owoce gotujemy na średnim ogniu przez około 30 minut. Następnie pozostawiamy do wystudzenia i odstawiamy w chłodne miejsce (najlepiej na kolejną noc), aby aronia zdążyła puścić jeszcze więcej soku. Następnego dnia sok przecedzamy przez sito. Pozostałe owoce rozgniatamy za pomocą tłuczka do ziemniaków lub rozdrabniamy w blenderze i za pomocą gazy lub tetrowej pieluchy wyciskamy resztki soku. Gotowy sok zagotowujemy i gorący przelewamy do słoików. Po wystudzeniu pasteryzujemy przez 15 minut. 





Czytaj dalej »

środa, 9 sierpnia 2017

Placki z cukinii



Parne popołudnie.
Sok z aronii w trakcie przygotowań.
W chwilach przerwy szybka lektura.

Cukinia. Przewija się na naszym talerzu całe lato w przeróżnych dania i na różny sposób. Wczoraj zachciało nam się placków z cukinii. Do tego domowe tzatziki, świeży koperek i letni obiad gotowy. No przyznam, że trochę się trzeba nastać przy patelni podczas smażenia ale nie jadamy ich codziennie to i od święta można się poświęcić ;) A Wy z czym podajecie takie placki? :)


Składniki na około 20 placków:
  • 1 kg cukinii
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 marchewki
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki soli
  • pieprz
  • mały pęczek koperku
  • 6-7 łyżek mąki
Cukinię obieramy i wydrążamy gniazda nasiennie (jeśli jest mała możemy pominąć ten krok i pozostawić ją w całości). Następnie połowę cukinii ścieramy na dużych oczkach a drugą połowę na małych. Cebulę, czosnek i marchewkę obieramy. Czosnek przeciskamy przez praskę a cebulę i marchewkę ścieramy na dużych oczkach i dodajemy do cukinii. Koperek drobno siekamy i dodajemy do warzyw. Całość posypujemy 2 łyżeczka mi soli, mieszamy i odstawiamy na jakiś czas, aby cukinia puściła sok. Następnie bardzo dokładnie odciskamy cukinię z wody i przekładamy ją do osobnej miski. Wbijamy jajka, dodajemy mąkę i szczyptę pieprzu i dokładnie mieszamy. Placki smażymy na na złoto-brązowy kolor z obu stron. Zostawiamy na chwilę na papierze kuchennym w celu odsączenia nadmiaru tłuszczu i od razu podajemy.



Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...